14 lipca 2018

Uwaga pseudohodowla!

Trudno jest poruszać się w gąszczu pojęć związanych z hodowlą psów rasowych, szczególnie osobom, które dopiero zaczynają swoją przygodę z kynologią i starają się wejść w środowisko psich wystaw oraz sportów. To skłoniło mnie do napisania kilku poradników związanych z posiadaniem rasowego czworonoga. Na blogu można przeczytać już artykuły o tym jak zabrać się za kupowanie psa rasowego, czym są psy z wadami dyskwalifikującymi powszechnie nazywane petami oraz jak właściwie rozumieć polecanie komuś hodowli w Internecie. Dziś zaprezentuję Wam kolejny poradnik. Tym razem będę starała rozprawić się z szeroko używanym pojęciem „pseudohodowla”. Mam nadzieję, że dzięki tym artykułom przynajmniej kilku osobom uda się uniknąć zakupu psa z niepewnego źródła.

Mops Stowarzyszenia Mopsiego Ośrodka Przyjaźni i Szczęścia na tle różowych kwiatów

Trudno jest oprzeć się mojemu urokowi czyż nie? Niestety wiele osób wykorzystuje to że jesteśmy takimi fajnymi psiakami i tworzy pseudohodowle nastawione tylko na profit. Naszym kosztem. Zatrzymajmy ten proces proszę!

Pseudohodowla to szerokie pojęcie, z którym zetknął się już chyba każdy – nawet osoby, które psów nie mają, nie interesują się nimi i w ogóle nie prowadzą w swoim życiu jakiejkolwiek aktywności kynologicznej. Wynika to stąd, że w mainstreamowych mediach o psach mówi się przede wszystkim w kontekście nadużyć. Telewizja i prasa pokazują „hodowców” trzymających psy w skandalicznych warunkach. Zwierzęta są brudne, wygłodzone, chore. Z tego powodu hodowla psów rasowych raczej nie cieszy się dobrą opinią w społeczeństwie i to bez względu na to, jak faktycznie wygląda kwestia dbania o dobrostan zwierząt w konkretnych hodowlach. Hodowcy jawią się jako bezwzględni biznesmeni, którym zależy wyłącznie na pieniądzach, zaś osoby decydujące się na zakup psa rasowego są postrzegane jako pozbawione serca snoby. Szczególnie, że coraz częściej podnoszonym tematem staje się przerasowienie. Wziąwszy pod uwagę cały ten kontekst, łatwo popaść w przesadę i szafować określeniem „pseudohodowla” tam, gdzie tak naprawdę nie ma ono uzasadnienia. Jednocześnie, trzeba przyznać, że w Polsce pseudohodowli jest całe mnóstwo. Jak w takim razie upewnić się, że mamy do czynienia z hodowlą z prawdziwego zdarzenia? Czym właściwie jest pseudohodowla?

Aspekt prawny: jak jest obecnie?

Podstawą prawną regulującą kwestię hodowli psów rasowych w Polsce jest ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. z 2017 r. poz. 1840). 1 stycznia 2012 roku weszła w życie nowelizacja tej ustawy, która teoretycznie miała ukrócić (między innymi) nieodpowiedzialne praktyki handlowe związane ze sprzedażą psów i kotów. Niestety, tak się nie stało. Prawo, które miało wspierać zaangażowanych, dbających o dobro zwierząt hodowców dodatkowo pogorszyło ich sytuację, stwarzając możliwość wyrabiania rodowodów psom nierasowym, a tym samym zacierając granice pomiędzy pojęciami takimi, jak hodowla i pseudohodowla.

Zgodnie z artykułem 10. wymienionej wyżej ustawy:

Zabrania się:
1) wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach;
2) prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych;
3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli.
2. Zabrania się rozmnażania psów i kotów w celach handlowych.
[…]
6. Zakaz, o którym mowa w ust. 2, nie dotyczy hodowli zwierząt zarejestrowanych w ogólnokrajowych organizacjach społecznych, których statutowym celem jest działalność związana z hodowlą rasowych psów i kotów.

Od 29 lipca 1938 do 31 stycznia 2001 roku jedyną organizacją kynologiczną działającą na terenie naszego kraju był Związek Kynologiczny w Polsce (ZKwP), zrzeszony w ramach Międzynarodowej Federacji Kynologicznej (FCI, Fédération Cynologique Internationale). W 2001 roku rozpoczął działalność Polski Klub Psa Rasowego – Polski Związek Kynologiczny, zrzeszony w federacji Alianz Canine Worldwide (ACW). ZKwP i PKPR funkcjonowały równolegle, a psy, które rodziły się pod ich auspicjami otrzymywały metryki / rodowody.

Sytuacja uległa zmianie wraz z wejściem w życie nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, a więc 1 stycznia 2012 roku, kiedy jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać nowe organizacje kynologiczne. Zakładały je osoby wcześniej bezkarnie rozmnażające i sprzedające psy nierasowe, aby zalegalizować dotychczas uprawiany proceder. Teraz ich psy, podobnie jak te pochodzące z ZKwP lub PKPR, również były rasowe i rodowodowe, mimo braku udokumentowanego pochodzenia i jakiejkolwiek selekcji hodowlanej. W ten sposób można było za niemałe pieniądze (!) kupić „psa rasowego”, z rodowodem, który tak naprawdę był bezwartościowy.

Ofiara pseudohodowli mops Antonio.

Ofiara pseudohodowli, mops Antonio.

Mopsiczka Jadzia ofiara pseudohodowli

Kolejna ofiara pseudohodowców, mopsiczka Jadzia.

Z pewnością znajdzie się ktoś, kto powie, że przecież zgodnie z prawem taki pies pochodzący z Klubu Burka i Kocurka jest zwierzęciem rasowym, a jego rodowód ma dokładnie taką samą wartość, jak rodowód wystawowego championa z FCI. Owszem. Teoretycznie. W praktyce jednak zdarza się, że prawo nie do końca radzi sobie z rzeczywistością – to właśnie jedna z takich sytuacji. Aby lepiej ją wytłumaczyć, pozwólcie, że posłużę się przykładem.

Wyobraźcie sobie, że ktoś z Waszych bliskich zachorował. Jednocześnie załóżmy, prawo stanowi, że pomocy medycznej udzielić może mu osoba posiadająca dyplom lekarza, ale w żaden sposób nie precyzuje, jak ten dyplom zdobyć i jakie instytucje są uprawnione do wydania go. Możecie zaprowadzić Waszych bliskich do lekarza, który ukończył 6-letnie studia, staż podyplomowy i minimum 4-letnie szkolenie specjalizacyjne. Te wszystkie lata edukacji doprowadziły tę osobę do uzyskania dyplomu lekarza specjalisty. Możecie także udać się do innego lekarza, posiadającego dokładnie taki sam dyplom, ale uzyskany na zupełnie innej drodze. Ten drugi lekarz po maturze zapisał się do Stowarzyszenia Znachorów Nadwiślańskich. Po uiszczeniu opłaty członkowskiej otrzymał dyplom lekarza specjalisty od prezesa Stowarzyszenia. Widzicie różnicę? U kogo wolelibyście leczyć siebie i Waszych bliskich? Wyimaginowane prawo stawia dyplomy obu lekarzy na równi, ale tylko za jednym z nich stoi realna wiedza medyczna, która może Wam pomóc. Dokładnie tak samo wygląda kwestia psich rodowodów.

Mały mopsik Stowarzyszenia Mopsiego Ośrodka Przyjaźni i Szczęścia

Wyglądam słodko prawda? Jednak proszę, zanim mnie kupisz upewnij się co do rzetelności hodowli z której pochodzę!

W ramach ZKwP selekcja hodowlana przeprowadzana jest na podstawie uzyskanych na wystawach ocen (tak, tak, wystawy to nie są po prostu imprezy dla snobów), obowiązkowych badań dla przedstawicieli danej rasy (badania na dysplazję, badania genetyczne pod kątem chorób oczu, etc.) oraz ewentualnych prób pracy (aktualnie próby polowe wyżłów zostały zawieszone ze względu na nowe przepisy dotyczące łowiectwa). W nowo powstałych stowarzyszeniach selekcji hodowlanej nie ma – liczą się jedynie pieniądze. Wyrobienie uprawnień hodowlanych danej suce lub reproduktorowi wymaga tylko opłacenia odpowiedniej kwoty właściwej osobie. Z tego powodu każdą hodowlę, która należy do stowarzyszenia innego niż FCI zwykło się nazywać pseudohodowlą – bez względu na to, w jakim stanie zdrowia są psy, które ją opuszczają. Wynika to właśnie stąd, że za szczeniakiem z hodowli FCI stoją nie tylko odpowiednie warunki odchowu miotu, ale też uprawnienia hodowlane rodziców oraz dalszych przodków, ich badania, wiedza hodowcy i wiele lat kontroli związkowej nad tym, jakie psy powinny być rozmnażane, a jakie nie. Dzięki temu piesek kupiony w prawdziwej hodowli będzie odpowiadał wzorcowi rasy zarówno pod względem wyglądu, jak i temperamentu oraz predyspozycji do pracy (w przypadku ras użytkowych).

Warto także zauważyć, że często dochodzi do paradoksalnej sytuacji, kiedy pseudohodowla sprzedaje drożej psy, które wzroce ras FCI uznają za wadliwe. Takie szczeniaki są w ogłoszeniach reklamowane, jak wyjątkowe, przeznaczone tylko dla prawdziwych koneserów. To niebezpieczny proceder, bo z niektórymi wadami eksterieru jest związane podwyższone ryzyko chorób. Przykładowo, skrajna miniaturyzacja (mini yorki, mini chihuahua) może prowadzić do takich problemów zdrowotnych, jak wypadanie gałek ocznych. Tego rodzaju przykładów można by tu zresztą umieścić całą, długą listę.

Aspekt prawny: co przyniesie przyszłość?

Aktualnie trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, która teoretycznie ma zmienić opisaną wyżej patologiczną sytuację. Trudno powiedzieć, jak potoczą się losy projektu, warto jednak podkreślić, że problem dotyczący „rasowych psów” z pseudohodowli zrzeszonych w dziwnych związkach został dostrzeżony. Ważnym punktem rzeczonego projektu jest bowiem sformułowanie nowej definicji psa rasowego:

[…] rozumie się przez to psa o odpowiednim dla rasy fenotypie oraz posiadającego co najmniej pięciopokoleniowy rodowód, który określa pochodzenie psa, zarejestrowany w Fédération Cynologique Internationale (FCI) lub Alianz Canine Worldwide (ACW);

Z całością projektu można zapoznać się w tym miejscu. Warto zwrócić uwagę na fakt, że obie wymienione w projekcie federacje pojawiły się już w niniejszym artykule w kontekście polskich stowarzyszeń powstałych przed 2012 rokiem.

Prawdziwa hodowla = zdrowe, szczęśliwe mopsy. Ja w takiej miałam szczęście się urodzić. Niestety nie wszystkie mopsy mają tyle szczęścia!

Z jednej strony, jestem nieco sceptycznie nastawiona do narzucania prawem takiego monopolu, bo mam świadomość, że poza FCI istnieją inne wiarygodne organizacje kynologiczne – jak choćby ASCA, czy ISDS zajmujące się odpowiednio owczarkami australijskimi (ASCA jest stowarzyszeniem-matką tej rasy) oraz psami pasterskimi (wiele border collie posiada podwójną rejestrację FCI + ISDS). Z drugiej, bez wątpienia taki zapis mógłby ustrzec wiele nieświadomych osób przed kupieniem psów od oszustów. O tym, że problem istnieje, a jego skala wcale nie jest mała chyba nie muszę nikogo przekonywać, skoro tę kwestię dostrzegli nawet posłowie.

Jednocześnie, w przypadku tak ścisłego zdefiniowania psa rasowego istnieją uzasadnione obawy, że w szeregach wyróżnionych stowarzyszeń będzie coraz częściej dochodzić do nadużyć. Z pewnością część pseudohodowców (jeżeli nowe prawo rzeczywiście wejdzie kiedyś w życie) przejdzie do ZKwP i PKPR, by móc dalej prowadzić swoje hodowle. Czy fakt ów spowoduje zaostrzenie wewnętrznych kryteriów dopuszczania psów do rozrodu i bardziej surowe kontrolowanie warunków, w jakich przebywają psy? Trudno powiedzieć.

Realia hodowlane

Niestety, rejestracja FCI to nie wszystko. Także w ramach tej organizacji zdarzają się nadużycia i przykłady skandalicznego traktowania zwierząt, które powinny być surowo karane. Prawdziwy hodowca swoje psy traktuje z miłością i szacunkiem, a więc dba o ich zdrowie i dobre samopoczucie, odpowiednio je karmi, szkoli i wychowuje. Dbałość o dobrostan zwierząt jest tym, co odróżnia hodowcę od pseudohodowcy. To kryterium zweryfikować jest znacznie trudniej niż rejestrację we właściwym stowarzyszeniu, więc pseudohodowla funkcjonująca pod egidą ZKwP może istnieć naprawdę długo nim zostanie zdemaskowana. Sprawdzenie hodowcy pod tym kątem wymaga od potencjalnego nabywcy szczenięcia uwagi, czujności i bystrego oka. Warto nawet kilkukrotnie odwiedzić hodowlę przed kupnem psa, a także zasięgnąć o niej opinii wśród miłośników rasy.

 

Mops i arbuz. Stowarzyszenie Mopsiego Ośrodka Przyjaźni i Szczęścia

My mopsy jesteśmy jak małe dzieci. Myślimy na swój psi sposób, czujemy, cieszymy się i smucimy. Pseudohodwle sprawiają, że cierpimy zarówno fizycznie jak i psychicznie!

Co ciekawe, zdarzają się pseudohodowle, w których psy wydają się być zadbane, jednak zarejestrowane są nie w FCI, ale w którymś z nowych, niezbyt wiarygodnych stowarzyszeń. Mimo że pochodzące z takich hodowli zwierzęta mają odpowiednią opiekę nie należy nabywać szczeniąt w takich miejscach. Po pierwsze, dlatego, że płacimy kilkaset, a czasem nawet kilka tysięcy złotych za psa, który w rzeczywistości nie jest rasowy (nie spełnia kryteriów wyszczególnionych w standardzie rasy). Po drugie, ponieważ to, że zwierzęta są na pierwszy rzut oka zadbane nie oznacza, iż faktycznie są zdrowe. W tym punkcie mam na myśli przede wszystkim to, że psy powinny być wolne od chorób genetycznych – przynajmniej tych, na które dostępne są odpowiednie testy. Pewność co do tego możemy mieć jedynie kupując szczenię pochodzące od znanych, przebadanych pod kątem konkretnych schorzeń przodków (przodków, nie tylko rodziców!). Pseudohodowla mogła zadbać o właściwe odkarmienie szczeniąt, odrobaczenie ich i pierwsze szczepienia, jednak szanse na to, że zatroszczono się tam również o drogie badania genetyczne, czy prześwietlenia stawów pod kątem dysplazji są raczej marne. Wreszcie, po trzecie, głosując portfelem i decydując się na kupno szczeniaka z pseudohodowli pokazujemy pseudohodowcy, że bez względu na sytuację prawną i konkurencję ze strony hodowców posiadających rejestrację FCI zawsze znajdzie nabywców. Tym samym stajemy się osobiście odpowiedzialni za uprawomocnienie działalności pseudozwiązków.

Ten ostatni punkt jest szczególnie ważny w przypadku dorosłych psów i szczeniąt wykupywanych ze złych warunków, z litości. Być może zabrzmi to brutalnie, jednak każdy, kto przyjedzie do pseudohodowli w celu zakupu szczenięcia i na miejscu będzie miał jakiekolwiek wątpliwości w kwestii warunków bytowania zwierząt nie powinien płacić za psa, aby go uratować, ale po prostu odejść, a następnie zgłosić dane miejsce do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami lub na Policję. Bez względu na to, jakie intencje kierują kupującym, nabywając szczenię z pseudohodowli pokazuje on, że jej istnienie ma finansowy sens. W związku z tym, należy dbać o to, aby psy żyjące w złych warunkach odbierane były właścicielom na drodze interwencji odpowiednich służb i później trafiały do adopcji.

Pojęcie „pseudohodowla” jest, oczywiście, znacznie bardziej skomplikowane niż to, co przedstawiłam w niniejszym tekście. Nie dotknęłam chociażby szerokiej problematyki ras nieuznanych przez FCI, czy popularnych w USA hybryd (everything can be doodled). Mimo to mam nadzieję, że ten artykuł będzie stanowił przydatne kompendium wiedzy dla tych wszystkich, którzy chcą kupić swojego pierwszego psa rasowego, ale czują się zagubieni w polskich realiach.

Tu możesz sprawdzić jak wygląda metryka wystawiana przez Związek Kynologiczny w Polsce: https://www.zkwp.eslupsk.pl/informacje_oddzialowe,zanim_kupisz_psa_z_hodowli.html

Niniejszy artykuł pochodzi ze strony www.piesdokwadratu.pl i został napisany przez Panią Dominikę Stępień


PSEUDOHODOWLOM MÓWIMY STANOWCZO NIE! POWIEDZ I TY!

Wydaje Ci się, że trafiłeś na pseudohodowlę lub wręcz jesteś tego pewien?

Poinformuj nas o tym!  pseudo@pugs-center.org